Kilimandżaro, Tanzania

Nasza podróż zaczyna się dość wcześnie rano, gdyż już o 4:00 pod nasz dom podjeżdża taksówka. Potem jest autobus na lotnisko, a stamtąd samolot do Paryża. Nasz lot jest opóźniony o 45 minut, bo pan pilot przegapił swoją kolejkę do startowania! Jak to w ogóle jest możliwe?! Cała ta sytuacja jest nam bardzo nie na rękę, gdyż o 11:00 czasu lokalnego odlatuje nasz samolot z Paryża do Nairobi. W Paryżu, po zmianie czasu, lądujemy o 10:05. Zanim wydostajemy się z końca samolotu zostaje już tylko 30 minut do odlotu. W między czasie pytamy tylko czy nasze bagaże zostaną przełożone do następnego samolotu. To jest nasz pierwszy pobyt na lotnisku w Paryżu, więc trochę po omacku biegniemy za znakami do właściwej bramki.  Wraz z nami z Londynu przyleciało około 10 osób, które również biegną na samolot do Nairobi. Do bramki wpadamy jak burza. Zasiadamy wygodnie w samolocie i już możemy relaksować się i odpocząć. Tylko tak nam się wydawało…

Więcej informacji na stronie projektu Seven Summit – Korona Ziemi, Kilimndżaro

Czytaj dalej…