Nasz dzisiejszy trening w Malvern Hills poszedł nam całkiem nieźle. Cóż, Marcin przed wyjazdem troszkę zapomniał jak tam jest i myślał, że sobie ‚poplumkamy’ po górkach. Plumkanie zamieniło się w sapanie, charczenie i czasem błaganie o litość (to tylko ja). Po pierwsze nie padało, czyli sukces. A po drugie było bardzo zimno, bo około 1 st na plusie i wiało do 30 km/h co dodatkowo potęgowało uczucie zimna. Mądra strona www.mountain-forecast.com mówiła, że odczuwalne było do -5st. Wszyscy spacerowicze byli odziani od głów do stóp w bardzo ciepłe kurtki, czapki i buty. A na widok naszych gołych, sino-czerwonych nóg oraz super cienkich kurtek biegowych robili dziwne miny i kulili się w sobie jeszcze bardzie, ciekawe dlaczego. 

Piękne Malvern Hills leżą na terenie trzech hrabstwach: Worcestershire, Herefordshire i Gloucestershire. My naszą przygodę zaczęliśmy w Worcestershire w miasteczku Great Malvern, które ma iście górski charakter i jest naprawdę przyjemnym miejscem. Tam z bezpłatnego parkingu dla rozgrzewki podeszliśmy bardzo stromą ścieżką na siodło pomiędzy End Hill a North Hill. Stamtąd zbiegaliśmy, wbiegaliśmy lub wchodziliśmy na poszczególne szczyty, których jest tam aż 22! Najwyższy z nich to Worcestershire Beacon (425m npm) przez którego przebiega granica dwóch hrabstw. Na jego szczycie znajduje się toposcope czyli mały cokół, na którym zaznaczone są kierunki wzgórz widocznych ze szczytu. W międzyczasie przebiegliśmy przez wioskę Upper Wyche, minęliśmy sporych rozmiarów hotel z restauracją u podnóży Herefordshire Beacon (338m npm) czyli grodziska z epoki żelaza. Półmetek naszego biegu wypadł na szczycie o milebrzmiąco nazwie Midsummer Hill i stąd ruszyliśmy w drogę powrotną. Tym sposobem dwukrotnie stanęliśmy na szczycie każdego wcześniej miniętego wzgórza oraz na dnie każdego miniętego siodła lub dolinki. Po 3 godz i 24 min dotarliśmy na parking. Nie powiem, nie było łatwo. Ale na parkingu, o dziwo, okazało się, że miałabym jeszcze siłę pobiec kilka kolejnych kilometrów jeśli byłaby taka potrzeba (dzięki bogu, nie było). 

Podsumowując, będzie to nasze miejsce kaźni raz w miesiącu dla oceny progresu. 

Na zakończenie, w ramach gratulacji, poszliśmy do przyjemnej kawiarenki Mac&Jac’s Café, która zaserwowała nam przepyszną, 70% czekoladę do picia oraz bezglutenowe ciasto buraczano-czekoladowe (i tutaj mój wielki ukłon z mojej strony za takie pyszności).

Mavern mapa
Malvern Hills
Malvern Hills
Malvern Hills run