Jest Wielkanoc 2010 A.D. W Anglii leje jak z cebra, wieje i żabami rzuca. Mamy 5 dni wolnego i chciemy spędzić je z daleka od domu, telefonów i komputerów. Zaplanowaliśmy miły, zwiedzaniowy trip do Kornwalii. Ale jak można coś zwiedzać jeśli deszcz zalewa oczy a nogi grzęzną w błocie. Oj, niemiło się zapowiadało…

Zapaliła się nam żarówka z pomysłem i decydujemy się pojechać na południe Francji. Tak po prostu. A skoro południe, to będzie piękne słońce, ciepło i plaża! Wrzucamy graty do samochodu, kupujemy bilet na prom i bziuuuu jedziemy. Przejeżdżając koło Genewy stwierdzamy, że to już tylko rzut beretem pod Mont Blanc! Takiej okazji nie można przegapić! I tutaj należy nadmienić, że w naszym bagażniku jechały również nasze górskie rzeczy, bo nigdy nie wiadomo. 

Jest kwiecień więc w moim mniemaniu w Chamonix powinna być już wiosna na całego. Przecież to jest na południu Europy! Jakież jest moje zdziwienie, kiedy okazuje się, że miasteczko może i jest już wolne od śniegu, ale w górach sezon narciarski jest ciągle w pełnym rozkwicie. Dzięki pomocy pana z info turystycznego dostajemy jedną z ostatnich kwater w Les Houches (miejscowość zaraz przed Chamonix) . Kiedy tam docieramy jest już całkiem ciemno więc jesteśmy nieświadomi tego, co znajduje się nad naszymi głowami.

Pierwszego dnia wszystko ukrywa mgła. Nie wiemy absolutnie nic o dolinie Chamonix. Wsiedamy do samochodu i jedzniemy gdzie nas oczy niosą. W Argentiere (wioska powyżej Chamonix) wypatrujemy wysoką kolejkę linową ginącą we mgle i postanowiamy ją z-eksplorować. Jest to Lognan, która wywozi nas na Les Grands Montets (3275m npm), skąd generalnie można podziwiać widok na niesamowite szczyty Aiguille Vert (4122m) AD+, Aiguille Drus (3754m) AD i Aiguille d’Argentiere (3901m) PD. Niestety chmury wiszą bardzo nisko i poza niewielkimi przebłyskami błękitu nieba możemy tylko się domyślać które szczyt się nam odsłaniają. Ale i tak wrażenia są niesamowite!

Wracamy na dno doliny, zwiedzamy Argentiere, które jest bardzo małe i zajadamy się pysznym francuskim jedzeniem. Wieczorem wybieramy się na spacer do zaśnieżonego lasu nad Les Houches i oglądamy zapory przeciwlawinowe z niesamowitymi widokami na podświetlone Chamonix.

Dopiero następnego poranka jest nam dane zobaczyć najwyższe szczyty Alp w ich pełnej okazałości. Błękit nieba, śnieżno-białe szczyty pokryte lodowcami pięknie się ze sobą kontrastowały. Mamy serwowane francuskie croisanty na śniadanie i gnamy do centrum Chamonix skąd wyjeżdża wyciąg na Aiguille De Midi (3842m). Ta kolejka jest absolutnie wyjątkowa, bo dzięki niej można znaleźć się bardzo blisko najwyższej góry Europy bez zbędnego trekkingu. Jest to również najwyżej wyjeżdżająca kolej linowa na świecie. Podróż nią składa się z dwóch części. Z Chamoniź do stacji przesiadkowej, które znajduje się na wysokości 2317m w Plan de l’Aiguille. Potem przejazd z Plan de l’Aiguille na Aguille du Midi odbywa się w małym wagoniku zawieszonym na linie rozpiętej pomiędzy tylko dwoma pukntami. Dwa wagoniki jeżdżą tam i z powrotem. świadomość tego, że nasze życie jest zdane na linę i mały wagonik powoduje lekkie drżenie serca. Do tego na sam koniec wagonik przejeżdża bardzo blisko pionowej skały. Widoki z platformy pod szczytem wchłaniają nas totalnie. Spędzmy tam ponad godzinę. Biel, błękit i szarość cudownie się razem przeplatają. W oddali piętrzy się kopuła Mont Blanc  (4808m), a w dole widać wioski przycupnięte na dnie doliny. Zażywamy kąpieli słonecznej. Mamy łzy szczęścia w oczach. Pijemy gorącą herbatę na prawie 4 tysiącach i zachwycamy się tunelem wykutym w śniegu. Tutaj też rodzi się pomysł zrobienia Korony Ziemi.

I jak się potem okazało to wcale nie była czcza gadanina. Rok później wspinaliśmy się na Elbrus, o czym możecie przeczytać tutaj, a w 2013 roku weszliśmy na szczyt Mont Blanc (opis tutaj). 

Spędziliśmy przemiłe chwile w Chamonix. Odkryliśmy piękne budynki, malutkie kawiarenki i sklepiki z cudami na kiju.

Dzięki temu wyjazdowi odnaleźliśmy nasze małe miejsce na ziemi… Wracamy tam tak często jak jest to tylko możliwe. Pewnego dnia zostaniemy tam na zawsze i będziemy cieszyć nasze oczy widokami gór o każdej porze dnia i nocy.